Warto walczyć o prawdę!


Dzisiaj przeczytałem podziękowania Marcina jakie on napisał na prowadzonym przez siebie blogu dotyczącym bankructwa Big Blue – http://big-blue-travel.blogspot.com/2011/10/egzekucja-bankruta-rozprawa-o-prawie-do.html

Uważam ten tekst za ważny i potrzebny a podziękowania zostały bardzo dobrze przyjęte przez nasz skromny zespół autorsko-redakcyjny. Jednak nie on zyskał moją szczerą przychylność ale działania Marcina idące w kierunku odzyskania nadwyrężonej godności.

Co mnie ujmuje najbardziej to jego odwaga umożliwiająca mu ukazanie się wielomilionowej publiczności TV POLSAT w programie „Państwo w Państwie”, który najprawdopodobniej zostanie wyemitowany 20 listopada o godzinie 19:30 w POLSAT i POLSAT NEWS (przepraszamy za początkowe omyłkowe podanie daty 13.11.2011).

Po drugie udzielenie wywiadu „Wiadomościom Turystycznym” na podstawie którego opublikowano w ostatnim numerze (nr 20, 16-30 października) artykuł pt. „Anatomia bankructwa” – poniżej jego treść.

Mam nadzieję, że te działania pomogą Marcinowi w dochodzeniu do prawdy i oczyszczenia z niedorzecznych stygmatów zapisanych w wyroku sądowym.

Przeczytaj artykuł pt. „Anatomia bankructwa” wydany na łamach Wiadomości Turystycznych

Co dalej Panie Premierze?


Czy spektakularne zwycięstwo Platformy Obywatelskiej pomoże nowemu rządowi podejmować bardziej odważne decyzje na które czeka znacząca część społeczeństwa?

Wygranie wyborów parlamentarnych, po 4 latach sprawowania rządów w trakcie światowego kryzysu gospodarczego, nie jest zadaniem łatwym. Gratulacje Panie Premierze! Gratulacje zwłaszcza za to, że przy niekorzystnych okolicznościach zewnętrznych i wewnętrznych (powodzie, katastrofa smoleńska, destrukcja związków zawodowych itp.), jako pierwszy premier po 1989 roku potrafił Pan wprowadzić spokój, zrównoważony rozwój i stabilizację polityczną. Mam wrażenie, że Polakom „żyło się lepiej” zwłaszcza dlatego, że zbudował Pan w społeczeństwie, przynajmniej w jego większej części, poczucie bezpieczeństwa i umiarkowanego nie-pesymizmu.

Jednak przed nowym rządem, koalicją a zwłaszcza przed samym premierem, postawione będą teraz zupełnie inne wymagania – wymagania innej wagi.

Racjonalna i coraz większa część społeczeństwa zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw jakie mogą zakłócić realizację nawet najlepszego planu rządzenia, w tym głównie: kolejna fala kryzysu, nowe i jeszcze nie do końca zdefiniowane zjawiska geopolityczne – jak chociażby wynikające z arabskiej wiosny narodów oraz pełen katalog, dobrze znanych wewnętrznych zagrożeń. Dlatego nie może zabraknąć nowej (starej) ekipie odwagi aby zmienić oblicze tego kraju. Nie chodzi o bezrozumne apele związane z kolejnymi wydatki na pokrycie księżycowych oczekiwań głoszonych przez kolejne syndykaty nacisku społecznego. Nas Polaków nie stać już na stratę czasu gdyż straciliśmy go już stanowczo za dużo. Platformo! Jeśli aktywnie nie odpowiesz na dylematy życiowe ludzi młodych, to oni więcej nie pójdą na wybory. Po raz trzeci się to nie uda jeśli w sądach powszechnych będzie tolerowana samowola towarzystwa prokuratorsko-sędziowskiego. Nie oczaruje Pan, Panie Premierze po raz trzeci Polaków jeśli nie rozprawi się Pan z gangreną biurokracji.

Społeczeństwo oczekuje bez wątpienia bardziej odważnych i zdecydowanych rozwiązań systemowych … pilnując się przy tym aby nie padało słowo „reforma”. Wymierne i szybkie korzyści to skuteczne i systemowe wyeliminowanie biurokratycznych barier, a w wielu przypadkach wręcz absurdów. Musi nastąpić restytucja szacunku do urzędu i zawodu urzędnika. Koniecznym jest uproszczenie podatków przy jednoczesnym pozbawieniu skarbowych funkcjonariuszy ich niszczącego wpływu na losy wielu przedsiębiorców. W imię powszechnie i dobrze rozumianego poczucia sprawiedliwości, powinien nastąpić akt moralnego i formalnego zadośćuczynienia dla wszystkich, którzy w ostatnim dwudziestoleciu zostali pognębieni bezdusznością i bezkarnością aparatu sądowo-skarbowego.

Wydaje się że to co nam dzisiaj jest najbardziej potrzebne to uwolnienie jeszcze większej energii polskiej przedsiębiorczości. Będzie to tylko możliwe dzięki likwidacji kolejnych barier jakie ciągle ograniczają ich aktywność. multiplikując ich codzienną mitręgę.

Podobnie jak wielu Polaków, rozumiem wszelkie ograniczenia władzy politycznej a także zależności wiążące podejmowanie oczekiwanych i odważnych decyzji. Niemniej jednak warto przypominać rządzącym na pozór oczywiste kierunkowskazy, jak chociażby ten wygłoszony jeszcze w latach trzydziestych ubiegłego wieku, przez Ludwiga von Mises: „Państwo musi tak być ukonstytuowane, żeby zakres jego praw zostawiał jednostce pewną wolność działania, w ramach której mogłaby się ona swobodnie poruszać. Obywatel nie może być tak ograniczony w swych działaniach, żeby – jeśli myśli inaczej niż ci, którzy sprawują władzę – jego jedynym wyborem było albo zginąć, albo zniszczyć machinę państwa.”

Tadeusz Rotnak

PRZECIWKO URZĘDNICZEJ ZNIECZULICY


Czy akt samospalenia to jedyny sposób zwrócenia uwagi na brak symetrii w relacji państwo – obywatel?

Do napisania swojej opinii skłoniły mnie 3 zdarzenia, które miały miejsce w ostatnich 14 dniach:  wywiad z Henryką Bochniarz, który ukazał się na łamach GW (wtorek, 20.09.2011), publikacja książki „Egzekucja Bankruta – Rozprawa o Prawie do Bezprawia“ oraz próba (szczęśliwie udaremniona) dokonania samospalenia przed Kancelarią Premiera RP zdesperowanego przedsiębiorcy. Wszystkie te wydarzenia oraz odniesione do nich publikacje łączy jedna i ta sama intencja – jest nią próba zwrócenia uwagi polityków, dziennikarzy i instytucji, na biurokratyczną nieprawość, która niszczy ten kraj od wielu lat, a z którą do tej pory żadna ekipa rządowa sobie nie poradziła. Teofil Jerysz Zbroja w swojej książce „Egzekucja Bankruta” zwrócił jednak uwagę na pozytywną zmianę, jaka wydaje się zaszła w świadomości rządzących, poprzez fakt dostrzeżenia tego problemu przez Premiera Donalda Tuska, który przyznał, że w tej kadencji poniósł porażkę w walce z przerostem aparatu administracyjnego. Pani Henryka Bochniarz, dostrzegając również znaczącą skalę tego problemu, wskazuje mimo to na sukcesy jakie w ostatnim czasie udało się osiągnąć w procesie debiurokratyzacji polskiej administracji, które wylicza w wywiadzie udzielonym Gazecie Wyborczej, mając zwłaszcza na uwadze ważne ułatwienia dla codziennych trosk polskich przedsiębiorców. Pozytywów dostrzega jednak Pani Prezydent PKPP Lewiatan znacznie mniej niż ciągle dolegliwych zjawisk, zwracając zwłaszcza uwagę na „fatalną” jakość stanowionego prawa. Nie sposób się nie zgodzić z tym sposobem myślenia, zwłaszcza w sytuacji kiedy decydenci dążą do tego aby „prawo było niejasne i zawiłe”. Organa państwowe, a zwłaszcza pozbawiony należytej kontroli urzędniczy aparat skarbowo-sądowy, ciągle jeszcze dokonuje wielu aktów niegodziwości, wspierając się przy tym majestatem prawa, a w istocie jest często w służbie faktycznie czynionego bezprawia. Dokonują tego najczęściej w sytuacji kiedy chcą, lub są zmuszeni, stanąć w obronie bezkarnych urzędników różnych szczebli, występujących przeciw uczciwemu obywatelowi, który wszedł z nimi w spór. Nie można tego zjawiska rozwiązać choćby jedną najlepszą ustawą. Aby ten cel osiągnąć potrzeba konsekwentnego eliminowania takich praktyk. Pani Bochniarz, sposób egzekwowania naszego, i tak mocno ułomnego prawa, potwierdza przekonaniem – „dziś przedsiębiorca każdego niemal dnia jest narażony na popełnienie przestępstwa lub wykroczenia, nie mając tego nawet świadomości”. Warto przy tym podkreślić, że ten obywatel, który nie podkuli ogona i pokornie nie poprosi o litość lecz wejdzie w spór z którymkolwiek organem władzy administracyjnej lub sądowniczej, to narazi się niezawodnie na odwet aparatu biurokratycznego i sądowniczego. Nierzadko zostanie zrujnowany, upokorzony i wyrzucony na margines życia społecznego, pozbawiony godności osobistej.

Co zatem ma czynić osoba bez wszelkich środków do życia, a tym samym bez możliwości prawnej obrony, pozbawiona honoru i społecznego szacunku? Co ma począć pogrążony w rozpaczy ojciec lub matka rodziny, która utraciła wszelkie źródła utrzymania, tracąc jednocześnie wszelką wiarygodność wśród współpracowników, instytucji finansowych oraz bliskich i przyjaciół?

Czy naprawdę jedynym sposobem przyciągnięcia uwagi na akty bezduszności i bezkarności aparatu sądowo-skarbowego pozostaje samospalenie przed gabinetem Premiera czy też publikacja książki opisująca jeden lub więcej podobnych przypadków? Oczywiście to bardzo dobrze, że reakcja Premiera była tak szybka i tak właściwa, ale czy naprawdę musi być tak, że w kraju położonym  w sercu Europu urzędnik może tak zbyt dużo aby doprowadzić człowieka do desperackiego czynu? Czy nie znajdzie się tak silna i zdeterminowana ekipa rządowa, która upora się z tym naczelnym problemem „kolejnej” Rzeczpospolitej?

Niestety pytań bez odpowiedzi w tej kwestii jest wiele ale też warto je zadawać i oczekiwać coraz bardziej konkretnych odpowiedzi, i to teraz! – właśnie teraz przed wyborami, oczekiwać wyraźnie sformułowanych deklaracji od potencjalnych wybrańców narodu.

Taką refleksję powinniśmy mieć dokonując w dniu 09.10.2011 świadomego wyboru tych, którzy podejmą się trudnego zadania wyplenienia zbiurokratyzowanej gangreny toczącej nasze państwo.

Kilka słów o niemocy!


W dzisiejszej Gazecie Wyborczej z niekłamaną przyjemnością przeczytałem wywiad z Panią Henryką Bochniarz.

Radość ta została trochę później zakłócona refleksją, że niby wszyscy wiedzą: o skali zaniedbań, o problemach przedsiębiorców, o bezkarności biurokratycznych struktur administracji publicznej (głównie sądowej i skarbowej) i o innych nowotworach naszej rzeczywistości, a nikt nie odważył się z tym wszystkim skutecznie rozprawić.

Posłużę się kilkoma znamiennymi cytatami z tego wywiadu:

„Bo większość – od najważniejszych polityków różnych partii po urzędników czy urzędniczki w urzędzie skarbowym – uznaje przedsiębiorców za wyzyskiwaczy, którym zależy tylko na robieniu pieniędzy. W powszechnym odczuciu to nie są ludzie zasługujący na szacunek.”

„Musimy zadbać o jasne przepisy. Dziś przedsiębiorca każdego dnia jest narażony na popełnienie przestępstwa lub wykroczenia, nie mające nawet tego świadomości!”

„Tylko od 1 maja 2004r. uchwalono ponad 12 tys. zmian w przepisach podatkowych przygotowanych w prawie 400 nowelizacjach ustaw, ale w ich wyniku liczba barier podatkowych nie została ograniczona. Przeciwnie, uległa wydłużeniu. Nikt normalny nie jest w stanie przyswoić takiej ilości przepisów.”

„Generalnie administracji nie pali się do zmian.”

„Poseł na każdym etapie ma prawo zgłaszać poprawki, niejednokrotnie przygotowane na kolanie, co często prowadzi do wywrócenia całego projektu do góry nogami. Między innymi dlatego przepisy są potem niejasne i niespójne.”

Wywiad ukazuje dojrzałe i bardzo rozsądne poglądy Pani Prezes Lewiatana, ale czy racjonalizm jest w Polsce wystarczający do tego aby nastąpiły konieczne zmiany? Wypada mieć nadzieję, że tak. Choć zaraz potem … następuje zimny prysznic … i … w tej samej gazecie czytam też o protestach sędziów i prokuratorów o rzekomo złym traktowaniu przez władzę oraz odpowiedzialności tej ostatniej za zły stan systemu sprawiedliwości. W sumie mają rację ale całkowicie pomijają przy tym, że sami z siebie nie zrobili nic aby tą sytuację poprawić. Nie robiąc nic we właściwym kierunku robili jednocześnie wiele aby sytuacja się nie zmieniała i aby sądy oraz prokuratury były ostatnimi (raczej przedostatnimi – bo skarbówka dalej dzierży dumnie palmę pierwszeństwa), którzy skutecznie konserwują relikty socjalizmu w naszej rzeczywistości. Socjalizmu „wzbogaconego” wyrafinowanym cwaniactwem i koniunkturalizmem głównych aktorów czyli sędziów i prokuratorów.

TR

Tytułem wstępu


Niechęć do klasy politycznej ujawniana jest nieprzerwanie, od początku społeczno-gospodarczej transformacji – ale nigdy z taką siłą jak obecnie.

Skutecznemu eliminowaniu wystarczająco już rozpoznanych deprawacji, zakorzenionych w strukturach władzy, nie sprzyjają skłócone ze sobą środowiska polityczne, gdyż pochłania je bez reszty, bezpardonowa walka, o uzyskanie dominujących wpływów w państwie. Roztropne ostrzeżenia, że agresywna walka polityczna niezawodnie niszczy struktury demokratycznego państwa prawnego, są najwyraźniej przez te środowiska ignorowane. W tym stanie, samowola urzędnicza bez przeszkód zaznacza swoją obecność, w instytucjach państwa.

Stan ten powoduje, a zarazem potwierdza, występowanie szeregu zagrożeń, w sposób istotny godzących w konstytucyjne prawa obywateli, do których należy zaliczyć zwłaszcza: utrwalanie się biurokratycznej arogancji na wszystkich poziomach władzy państwowej, cyniczne wykorzystywanie przywileju urzędniczej bezkarności w aparacie skarbowym oraz postępującą utratę społecznego szacunku, przez wymiar sprawiedliwości. Możliwość empirycznego potwierdzenia skutków takich zagrożeń, w minionej dekadzie przeobrażeń społecznych w naszym kraju, nie wymaga nadmiernych starań.

Opisany w tej książce przypadek bankructwa firmy turystycznej Big Blue pozostaje w istotnym związku, ze wszystkimi powyżej wymienionymi wynaturzeniami, identyfikowanymi w tym okresie, w urzędniczych strukturach władzy państwowej. Zawarte w niej przemyślenia starają się ukazać polityczne motywy pobłażania przypadkom, w których instytucje administracji publicznej wyszły poza zakres poprawnego rozumienia lub interpretowania obowiązującego prawa, przez co skłoniły obywatela do podjęcia błędnej decyzji, która w konsekwencji naraziła go na straty, trudne do odzyskania od państwa, na drodze prawnej.

Żywię nadzieję, że czytelnikiem tej książki zostanie każdy, kogo arogancja władzy oburza ,i ma wolę aktywnie się jej przeciwstawić.

Zanim zagłosujemy …


          Nie dajmy się zwodzić tym politykom, których głównym celem jest, za wszelką cenę, osiągnąć zwycięstwo partii politycznej, a dobro obywatela i państwa staje się często jedynie pustosłowiem – fikcją, naznaczoną przedwyborczą obłudą, oszukańczą kpiną, przekraczającą czasami granice ogólnopojętej przyzwoitości. Powinni zniknąć raz na zawsze ze sceny politycznej jej skompromitowani aktorzy, a wśród nich zwłaszcza ludzie przekupni, bezwstydne marionetki, które dla kariery i wygodnego życia są gotowe wspierać własną pozycję najbardziej wyrachowanym oszustwem przedwyborczym. Są zagonieni. Ich główny interes o który nieustannie dbają, to umacnianie swojej pozycji w strukturach partii, która im dała przepustkę do lepszego życia, partii – żywicielce.

         Pamiętajmy, że klasa polityczna, poprzez swoje uwikłanie w bezpardonową, brutalną walkę o przywództwo polityczne, demoralizuje aparat urzędniczy państwa, i to bez żadnej wątpliwości. Każda kolejna do tej pory zmiana ekipy politycznej, na szczytach państwowej władzy, obciążona była niezmiennie tymi samymi wynaturzeniami. Interes państwa jest stawiany niezmiennie przed interesem obywatela. Należy pamiętać o ostrzeżeniu, które zawiera niezaprzeczalną mądrość i roztropność – „nadmierna biurokracja morduje demokrację”.

         Ludzie, którzy w przeważającym stopniu wzięli na siebie ciężar tworzenia dochodu narodowego, są sekowani i szykanowani przez bezkarny urzędniczy aparat skarbowy, nierzadko wspierany również, przez urzędniczy wymiar sprawiedliwości. Obywatel występuje już przed rozprawą w pozycji przegranego – bo jeżeli tak zdecydował funkcjonariusz skarbowy, to sądy, z reguły tą decyzję przemieniały na wyroki skazujące. Aparat skarbowy nikogo się nie boi, bo ma stałych mocodawców, skupionych w najwyższych organach władzy państwowej, którzy go nieprzerwanie chronią, poprzez swój wpływ, na władzę sądowniczą. Dlatego w konfrontacji interesu państwa z interesem podatnika, z reguły wygrywa interes państwa. Jeżeli, żadna z formacji politycznych nie złoży w swoim programie wyborczym solennego zapienienia, że dokona oczekiwanej zmiany, całymi latami konserwowanej, anachronicznej i skostniałej biurokracji, to takie wybory nie będą miały sensu.

         Wymiar sprawiedliwości nie jest w stanie sam się zreformować. Ponieważ zbiurokratyzowany aparat sądowniczy jest sparaliżowany wewnętrzną niemocą pójścia w kierunku własnej naprawy, należy się odwołać do społeczeństwa z apelem – pomóżcie obywatele! Nie czekajcie długo z okazaniem tej pomocy, a okażcie ją podczas najbliższych wyborów. Władzę sądowniczą może zacząć reformować tylko wyborca, siłą swojej karty wyborczej, użytej roztropnie. Ten system stał się bowiem awangardą rodzimej biurokracji, która okrzepła i trwa pod kuratelą, kolejnych ekip rządowych.

%d blogerów lubi to: